• Wpisów:89
  • Średnio co: 26 dni
  • Ostatni wpis:5 lata temu, 21:45
  • Licznik odwiedzin:3 653 / 2365 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 

Smu­tek to naj­dziw­niej­sze z uczuć: czy­ni nas bezradny­mi. Jest jak ok­no ot­warte wbrew naszej wo­li - przy nim można tyl­ko dy­gotać z zim­na. Z cza­sem jed­nak ot­wiera się rzadziej i rzadziej, aż wreszcie całko­wicie sta­pia się z murem.
 

 
pamiętam jak to ja musiałam spać z brzegu bo Ty bałeś się że będę Cię spychała c;
 

 
powrót do normalności - teraz raczej wskazane
 

 
i jeśli chcesz wiedzieć, co ona robi, gdy Ciebie przy niej nie ma, to proszę bardzo. powiem Ci. nocą wylewa litry łez w poduszkę, a w dzień dokleja sobie sztuczny uśmiech i nie zdejmuje go, póki nie będzie sama. normalnie wstaje, tyle że ze świadomością, że ten dzień i tak będzie cholerną powtórką poprzedniego. normalnie je, tylko zastanawia się, czy noża nie przeznaczyć do innych celów. normalnie rozmawia, śmieję się, ale w jej głowie wciąż brzmią Twoje słowa. wszystko robi tak jak dawniej, tyle że bez najmniejszej ochoty. najmniejszego sensu. bo ten ból w środku rozpierdala ją bez przerwy, niszczy gorzej niż jakikolwiek narkotyk i sprawia, że nie pragnie niczego bardziej niż, tego byś znowu był jej. ona tęskni. cholernie tęskni.
 

 
Gdy się pojawiałeś zawsze olewałam ważnych ludzi mimo, że w przeciwieństwie do Ciebie oni nie potrafili by mnie zranić. Wybaczałam Ci każdy Twój głupi żart tylko po to by było między nami "dobrze". Byłam przy Tobie zawsze gdy tego potrzebowałeś, zawsze gdy napisałeś, że chcesz się spotkać leciałam do Ciebie jak popierdolona. Olałam oceny tylko po to żeby spędzać z Tobą jak najwięcej czasu. Mówiłam Ci, że potrafisz jednym słowem, spojrzeniem czy gestem mnie cholernie zranić... Nie rozumiałeś. Ale mimo to dalej przy Tobie trwałam i cały czas byłam w stanie wybaczyć Ci dosłownie wszystko. Teraz mi k***a wytłumacz... dlaczego pozwoliłeś abym się aż tak na Tobie zawiodła?
 

 
to boli. bardziej niż zadany cios prosto w twarz czy poranienie nożem. to prawda że słowa ranią bardziej, mocniej i doszczętniej. tkwią w mojej głowie non stop mi o tym przypominając. łzy szczeniacko spływają po moich bladych policzkach mocząc moją ulubioną bluzę. znasz to uczucie kiedy krztusisz się własnym żałosnym płaczem, serce chcę Ci się rozpi*rdolić na części, a ręce co chwilę sięgają po używki? tak, to ten dzień k***a.
 

 
Pragnę tylko , żebyś pamiętał , że wszystko robiłam dla Ciebie i dla twojego pieprzonego ego.
 

 
co w nim polubiłam? na pewno spojrzenie, którym zwabił mnie do siebie niby spytać jak się mam. uśmiech i w sposób jaki się poruszał. z grubsza wszystko co było widać na pierwszy rzut oka - było nie do ominięcia. przyciągał śmiałością i pewnością siebie. parę chwil, które przerodziły się w długi wieczór. poznawałam jego charakter, i wnętrze, które wydawało się nie mieć końca. opowiadał o tym, a zaraz kończył zdanie kompletnie czymś innym. aż w końcu poznałam jego smak. pieprzyk schowany za uchem i zapach perfum, który momentalnie mnie od niego uzależnił. ciepła dłoń i cień rozbawienia w okolicach kącików ust. zdobył mnie z nieukrywanym uśmiechem.
 

 
minął rok . nauczyłam się spokojnie oddychać, wcześniej zasypiać, normalnie funkcjonować . nie wchodzę przez drzwi, które przede mną otwierałeś . nie siadam na ławkach, na których ze mną siedziałeś . nie piszę smsów takich, jakie pisałam do Ciebie. nie dostaję sms-ów, które uszczęśliwiły by mnie tak, jak te od Ciebie . nie chodzę drogami, którymi chodziłam z Tobą . nie mówię do nikogo, tak jak mówiłam do Ciebie . nie przytulam nikogo tak, jak przytulałam Ciebie . nie tęsknię za nikim tak, jak tęsknie za Tobą . nie kocham nikogo tak bardzo, jak Ciebie .
 

 
Seks bez miłości to puste doświadczenie. Ale wśród pustych doświadczeń to jedno z najlepszych.
 

 
Nie napiszę, bo przecież nas już nie ma, a właściwie to nigdy nie było. Mimo to, tak kurewsko chciałabym wiedzieć jak się czujesz, co robisz i wreszcie chciałabym wiedzieć, czy masz kogoś, na kogo patrzysz tak jak kiedyś na mnie...
 

 
To ten stan, ta chora świadomość, że już nie wrócisz do tamtych chwil. Teraz, właśnie po czasie uświadamiasz sobie, że straciłaś to, co było dla Ciebie wszystkim, to co było najważniejsze. Życiowy cel. Nie zaprzeczaj. Przecież to normalne. W tych czasach to codzienność. Docenisz, jak stracisz.
 

 
Nie łudź się, nigdy o nim nie zapomnisz, ale też bądźmy realistami. Nauczysz się bez niego żyć, powoli odbudujesz swój świat, kawałek po kawałku. Puste dni wypełnisz czymś innym i właściwie to wrócisz w końcu do czasu sprzed poznania go. Nie, nie będziesz kochać go po grób, nie, nie spierdolił Ci życia, a zaledwie kilka miesięcy. Nie myśl, że już nigdy się nie zakochasz, że żaden już nie będzie tak cudowny. Jeszcze nie teraz, a za jakiś czas będziesz szczęśliwa i podziękujesz losowi, że z tamtym Ci nie wyszło i mogłaś poznać prawdziwą miłość.
 

 
Poznałam kogoś. Skreśliłam po drugim spotkaniu. Nie, nie dlatego, że było z nim coś nie tak. Po prostu nie był Tobą.
 

 
Boli, ale kto o tym wie? Przecież się uśmiecham, rzucam wesołe 'cześć', a gdy ktoś rzuca Twoje imię w pobliżu już nawet warga mi nie drga. Nauczyłam się, że jestem ja, jesteś ty i Twoja dziewczyna. Wyuczyłam, porobiłam ściągi wydrapane na nadgarstkach i ciągle podchodzę do poprawek. Jestem już niemalże mistrzem w udawaniu, że mam to gdzieś, że wcale mnie nie rozpierdala na Twój widok, że gdy znikam z pola Twojego widzenia nie ocieram oczu. A ty wierzysz, albo udajesz, że wierzysz, albo nawet nie myślisz. Bo kim ja niby do cholery jestem? Dziewczynką,która źle ulokowała swoje uczucia, a gdy chcę je odebrać ciągle piszę 'Zamknięte'.
 

 
Nigdy nie wiedziałam, że jestem w stanie pokochać kogoś tak mocno, że bez niego nie będę potrafiła odnaleźć sensu życia. Nigdy tego nie chciałam, broniłam się rękami i nogami, ale to wszystko na marne. Pewnego dnia pojawiłeś się w moim życiu, a od tamtej pory bywałeś już tylko częściej i częściej, a ja wraz z tym wszystkim stawałam się słabsza, bo poświęcałam dla ciebie wszystko, a świadomość, że pewnego dnia cię stracę, zabijała mnie od środka
 

 
nigdy nie rozumiem po co wypowiadasz w moim kierunku jakiekolwiek słowa. nie rozumiem po co cały czas powtarzasz: przepraszam. miałeś swoje pięć minut, na które czekałam, bardzo długo  nie skorzystałeś. więc proszę Cię, nie proś mnie teraz o to, bym Cię wysłuchała  bo teraz, gdy w końcu ułożyłam sobie życie, nie masz prawa wpieprzać się w nie ze swoim wrednym uśmiechemłapiąc mnie za rękę, nie musisz przysięgać mi codziennych spotkań, cudownych prezentów i bycia na wyłączność tylko dla mnie. ja tego nie potrzebuję. ja potrzebuję tylko żebyś spojrzał mi prosto w oczy, i bez wahania powiedział: zaopiekuję się Tobą, i nie skrzywdzę, nigdy  tylko tyle, to przecież nie tak dużo.nie kochaj mnie za pięknie pomalowane, długie rzęsy  kochaj mnie za oczy, te zapłakane, czy niewyspane. nie kochaj mnie za loczki  kochaj mnie za naturalny nieład na głowie. nie kochaj mnie za wygląd na imprezie  kochaj mnie za rozciągnięty dres i dużą bluzę, gdy siedzę w domu. nie kochaj mnie za słodkie słówka  kochaj mnie za k***a, które podobno tak fajnie przeciągam. nie kochaj mnie za kulturalne zachowanie na kameralnym przyjęciu  kochaj mnie za tańczenie w płatkach śniegu, z butelką wódki. nie kochaj mnie za to jaka bywam  a za to jaka jestem.pytasz jak ja się wtedy czułam  szczerze? czułam się jak pies, którego właściciel przywiązał do drzewa, bo mu się znudził. czułam się jak szmata, którą każdy wyciera podłogę. czułam się tak jakby zawaliło się na mnie sto pięter. czułam się tak, jakbym nie istniała, zniknęła